Link 16.01.2008 :: 16:25 stains (0)

 Kurt Vonnegut "Trzęsienie czasu", tłum. Andrzej Chajewski, wyd. Amber 2004, str. 65

 "[...]najbardziej popularna powieść, jaką można sobie wyobrazić, musiałaby dotyczyć ładnej pary nieposiadającej się ze szczęścia w chwilach pozamałżeńskiego seksu, a następnie zmuszonej - z byle jakiego powodu - do zaprzestania tej radosnej działalności, zanim zdołała się nią znudzić"

po roku spokoju, wielki powrót emo

Link 16.01.2008 :: 16:45 stains (1)

 Kurt Vonnegut "Trzęsienie czasu", tłum. Andrzej Chajewski, wyd. Amber 2004, str. 69

 "Nasz ojciec, z zawodu architekt, idiotycznie zachwycał się wszystkim co namalowała dorastająca Allie, zupełnie jakby pod naszym dachem żył drugi Michał Anioł. Zawstydzał ją tym. Nie była kretynką i miała dobry gust. Mimo woli ojciec uświadomił Allie, jak ograniczone są jej możliwości. W rezultacie nie nauczyła się czerpać radości z tego, co mogłoby stać się jej udziałem, gdyby nie wymagała od siebie tak wiele."

siłą rozpędu

Link 19.01.2008 :: 06:34 stains (1)


  wczoraj trochę jeździłam samochodem po mieście i zamiast jak zawsze walczyć z przerzucaniem piosenek, których z jakiś powodów nie chcę słyszeć, włączyłam sobie to:


  [link będzie działał tylko dla tych, którzy mają iTunes]


  stwierdzam, co następuje:

- wykładowcy filozofii są tacy sami na całym świecie

- ustaliliśmy wczoraj z Bratem, że to, że inni mają gorzej nie jest żadnym pocieszeniem, jednak muszę przyznać, że dla mnie może okazać się pocieszeniem, że można radzić sobie gorzej, co wynika z tego, że:

- zobaczyłam, że, w porównaniu do Niej, faktycznie chyba nie jestem w tak kretyńskim stanie, mam wrażenie, że nie jestem "knight of resignation" (anymore)

[edit: miałam coś jeszcze pisać o japońskim i niemieckim kochanku, ale w sumie, kto widział i ma wiedzieć to wie]

reasumując, to miasto chyba jednak nie wymarło


Dzi, jeśli to czytasz, to przypomnij mi, żebym Ci to puściła

Link 19.01.2008 :: 13:05 stains (1)







  zawsze traktowałam tego bloga trochę jak notatnik, więc notuję - Nick Cave and the Bad Seeds "Dig, Lazarus, Dig" 03.03.2008

Link 20.01.2008 :: 07:37 stains (13)

  "Sasnal. Przewodnik Krytyki Politycznej", wyd. Krytyka Polityczna 2008, str. 17

 "Od zakończenia studiów nie było żadnego punktu stycznego między mną i akademią. Ponoć poprzedni rektor akademii zapytał "A kto to jest Sasnal?"."

  niedzielne poranki ostatnio kojarzyły mi się z bardzo przyjemnym momentem. budziłam się rano i po chwili zauważałam, że nie zdjęłam szkieł. jak przekręciłam się z lewego boku na prawy, widziałam coś ładnego, po czym przypominałam sobie, że nie zdejmowałam szkieł, żeby tego momentu nie stracić
  dziś tak lekko nie ma, obudziłam się bez szkieł, gdy obróciłam sie na prawy bok nie zobaczyłam nic, po czym założyłam szkła i zobaczyłam dużo rzeczy, z których mało która jest jakoś szczególnie ładna. dopiero po zapaleniu światła i chwili skupienia zobaczyłam lodówkę, ale z boku, a z boku jest po prostu czarnym klocem
  tak więc poprawię sobie sama ten poranek
  gdybym miała kupić jakiś obraz, co tak naprawdę nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, mógłby to chyba być tylko ten



Las, olej na płótnie, 45x45 cm, 2002


[co najlepsze, znalazłam ten obrazek na stronie gazety i musiałam go odwrócić, ponieważ opublikowali lustrzane odbicie oryginału]

Link 23.01.2008 :: 15:06 stains (14)

http://wo.blox.pl/2007/06/Dlaczego-iPod.html, czwarty akapit

 "Nie mają też plejlist inteligentnych, czyli układających się samoczynnie zgodnie z zadanymi kryteriami („moje ulubione piosenki rockowe, nie słuchane od co najmniej miesiąca”), więc w ogóle nie da się tam stworzyć efektu „radia idealnie sformatowanego dla mnie”, o którym piszą autorzy. Krapotronixa możesz odpalić w trybie losowym, ale będzie wtedy losować utwory z plejlisty, którą sam sobie ręcznie ułożyłeś - też mi radocha."

  Jeśli chodzi o mój kontakt z blogami, w ostatnim roku ograniczał się on do bloga Wojciecha Orlińskiego, na którym to blogu wiecznie powracającym tematem rzeką są tzw. "inteligentne playlisty" iPodów.
  Kilka dni temu pisałam o tym, jak to niemożność słuchania pewnych rzeczy doprowadziła mnie do słuchania wykładów z Berkeley. Takie momenty sprawiają, że mocno sceptycznie patrzę na inteligencję iPodowych playlist. Wiadomo, nikt nie mówił, że będą empatyczne, ale w sumie co znaczy inteligencja bez empatii, kiedy działamy w "usługach"?
  Fajnie, że iPod przy odpowiednio wybranym programie może mi puszczać piosenki, które wysoko oceniam, a dawno ich nie słuchałam, świetnie, że sam je sobie posortuje pod względem gatunku i częstotliwości odtwarzania i takie tam. Jednak plejlisty na TE momenty musiałabym przygotowywać żmudnie sama, ręcznie. Plejlista 1: "piosenki słuchane z X", plejlista 2: "piosenki słuchane z Y", plejlista 3: "piosenki, które kojarzą mi się z X", plejlista 4: "piosenki, które kojarzą mi się z Y", a potem ich przeróżne zestawienia: plejlista a: "nie chcę myśleć o X", plejlista b: "nie chcę myśleć o Y", plejlista c: "chcę myśleć na zmianę o X i Y", plejlista d: "piosenki, które polecił mi X, ale nie te, które mi się z nim kojarzą inaczej" etc etc
  Do dupy z takim iPodem, który sam nie umie zrobić takich plejlist. Może to radio jest idealnie sformatowane, ale nie dla mnie.
  Dlaczego iPod? Nie wiem. Ja swojego mam serdecznie dość.

  PS: facebookowy test "Which Beatles Song Describes Your Life Right Now?" zwrócił moją uwagę na jeszcze jeden problem - "piosenki, które kojarzą mi się z X i Y", czyli: "panowie, nie słuchajcie tych samych rzeczy w tym samym czasie" oraz "kotku, nie chcę widzieć na Twoim iPodzie tego, co podoba się mi, bo to on mi to polecił".

Link 25.01.2008 :: 05:55 stains (12)

 J. G. Ballard "Kokainowe noce", tłum. Grażyna Jagielska, wyd. Książnica 2006, str. 103

 "Egoistyczni mężczyźni są najlepszymi kochankami. Są gotowi zainwestować w przyjemność kobiety z myślą o przyszłych dywidendach."

  Cytując mó ulubiony zespół "może jeden dzień wytrzymam, może jedną noc, może jeden cały wieczór, może rok". Jak na razie to co miało mi pomóc zostawiło mnie totalnie zdezorientowaną i wystraszoną, jeszcze mocniej zwracającą się ku temu, od czego powinnam się odsunąć.
  Kupiłam sobie wczoraj "Justynę" i "Historię O" Guido Crepaxa. Gdy wychodziłam z metra zobaczyłam jak czeka na mnie w witrynie sklepu, na którego witrynę nigdy nie spoglądałam. Ale cytatów raczej nie będzie ;)

Link 26.01.2008 :: 14:00 stains (3)

http://gospodarka.gazeta.pl/technologie/1,86564,4857058.html

  nic dodać, nic ująć.
  zastanawiam się, czy ktoś wpadł na stworzenie zestawu dźwięków systemowych przypominających dźwięki komputerów sprzed 20 lat. zdecydowanie wolałabym, żeby po włączeniu mój laptop robił "yyy yyy YYY... iii iii III! *bip* ksz ksz ksz ksz" niż żeby odgrywał tę obleśną windowsowską muzyczkę.
  wpadł czy nie, idę włączyć stary komputer i nagrywać!

  [edit - 20:42: po kilku godzinach czyszczenia i brudzenia pliku, oto jest: ### - niestety, jest to tylko pierwsze "yyy yyy YYY", drugie występowało tylko jak były dwa drive'y na dyskietki, najwyrażniej - *bip* zaś jest jednak wcześniej
  niniejszym chciałabym rozpisać konkurs na lepsze nagranie]

Link 31.01.2008 :: 11:12 stains (4)


  Na dziś, a raczej na wczoraj, nie mam adekwatnego cytatu. Dzięki wzmożonej częstotliwości podróży kolejką czytam więcej i więcej, jednak nigdzie nie znalazłam bohatera zastanawiającego się, czy chciałby mieć kogoś, kto trzymałby mu włosy przy rzyganiu po lekach, a może przynajmniej kogoś, dla kogo chciałby te leki brać. I can't write if I can't relate.
  No ale dziś nie o tym.

  Wczoraj wieczorem nie miałam siły nic pisać, zresztą uznałam, że muszę się z tym przespać. Obudziłam się rano i wydało mi się, że każdy mój dzień przypomina coraz bardziej i bardziej... no właśnie. Bukowskiego to nie. Ale kto pisze takie rzeczy?

  Rano w pracy przywitała mnie informacja o tym, że Japończycy chcieliby dostać zdjęcie soji, której używamy do produkcji naszych bułek. Ma to bezpośredni związek z reklamacją na "unknown yellow substance on the surface" dotyczącą bułki wieloziarnistej. Jednym ze składników jest soja, która sobie wywędrowała na wierzch.
  To jednak nie wystarczyło, by mnie obudzić. Byłam tak nieprzytomna, że po wypiciu kawy o 8 rano postanowiłam się przespać. Nastawiłam budzik w telefonie na kwadrans później, poszłam do łazienki, zamknęłam klapę, usiadłam, podwinęłam nogi i zasnęłam na 15 minut. Pomogło.
  Po południu pojechałam oglądać mieszkanie. Mieszkanie jak mieszkanie, jak się wszystko wypruje i zrobi od nowa może być całkiem fajne. Potem jednak poszliśmy z właścicielami do pierwszej lepszej restauracji w pobliżu, która okazała się być Restauracją Śpiewających Kelnerów, która, jak się okazało, specjalizuje się w kuchni izraelskiej i żydowskiej. Mają nawet koszerne wino. Kelnerzy wyli, ja usypiałam, a moi rodzice cztery godziny dyskutowali z właścicielami.
  Przez te cztery godziny nabrałam wiele sympatii do tych ludzi, w tym do opisywanego przez panią o wdzięcznym imieniu Konstancja jej brata. Potem, oczywiście, gdy wracaliśmy do domu, nasłuchałam się innych wersji opowiadanych historii. Świat jest przekretyńsko mały.
  Po drodze wpadliśmy jeszcze do Arkadii. Gdy w końcu znaleźliśmy miejsce na parkingu, okazało się, że w samochodzie obok, jak to subtelnie określiła moja mama, na rozłożonym siedzeniu leży facet przykryty kurtką i wali konia.
Po powrocie do domu ostatkiem sił obejrzałam nowy odcinek House'a. Koniec.
 
W sobotę szykuje się następny absurdalny dzień. Firmowy bal świąteczno-noworoczny. W lutym. A co.

PS: Michał, oszukałeś mnie z tym Ballardem, to nie było TO.

Link 04.02.2008 :: 17:28 stains (0)

 J. G. Ballard "Kokainowe noce", tłum. Grażyna Jagielska, wyd. Książnica 2006, str. 261

 "Zawsze podejrzewałam, że psychiatria jest najwyższą formą uwodzenia."

  [...]

Link 10.02.2008 :: 16:59 stains (5)

  Czytam właśnie "Sześć przechadzek po lesie fikcji" Umberto Eco i stwierdzam, że, o ironio, wykłady to jedna z moich ulubionych form, powiedzmy, literackich.
  Kiedy wracam nieprzytomna do domu, najdziwniejszym uczuciem, jakie mnie ogarnia, najdziwniejszym chyba, jakie kiedykolwiek poznałam, jest poczucie, że nie mam nic do zrobienia. Że nie muszę się do niczego przygotować, niczego nauczyć, nic napisać. Mogę, aż do 5 rano następnego dnia, nie robić nic.
  Jako tło dla mojego obecnego stanu, funkcjonuje to bardzo dobrze. Tylko jem i śpię. Przesypiam 60% doby. Pochłaniam na obiad odpowiednik tego, co do tej pory jadłam przez tydzień. "Bo to duża zmiana dla twojego organizmu, bo musi się przestawić..."
  Tak czy siak, chciałabym, żeby minęło. To dziwne uczucie, to drugie uczucie i jego konsekwencje - stan, w którym jestem. Jeszcze pół roku.

Link 18.02.2008 :: 19:11 stains (0)

 Umberto Eco "Sześć przechadzek po lesie fikcji", tłum. Jerzy Jarniewicz, wyd. Znak 2007, str. 173

 "Był to fikcyjny las, z którego nigdy nie chciałbym wyjść.
  Ale ponieważ życie jest okrutne, tak dla państwa, jak i dla mnie - oto tu jestem."

  "Don't you see? I'm Bambi. I'm Bambi, George. If anyone in this situation is a sad little cartoon character, it's me. I'm all alone in the forest, all alone in the forest, George. And my mother's been shot by a hunter and where are you? Where the hell are you?"

Link 19.02.2008 :: 18:19 stains (1)

 Truman Capote "Z zimną krwią", tłum. Filip Rudolf, wyd. Rebis 2006, str. 43

 "Zdarzały jej się »dobre dni« , rozciągające się niekiedy na tygodnie i miesiące, lecz nawet w najlepszym okresie, gdy znowu była »taką jak kiedyś« czułą i uroczą Bonnie, uwielbianą przez przyjaciół, nie potrafiła wykrzesać z siebie tak wielkiej energii, jakiej wymagało społeczne zaangażowanie jej męża."

  j.w., str. 45
  "A jeśli się pomyli? A jeśli Herb będzie niezadowolony? Lepiej już zamknąć drzwi od sypialni na klucz i udawać, że nic nie słyszy, albo mówić, jak to nierzadko robiła: »Nie umiem. Nie wiem. Bardzo was proszę...« "

  Dużo bym dała za dobre pięć minut. Pięć minut bycia "taką jak kiedyś", pięć minut, by znów imponować i zachwycać. Pięć minut by pokazać tym, na których mi zależy, że...

Link 22.02.2008 :: 20:08 stains (0)

 Truman Capote "Z zimną krwią", tłum. Filip Rudolf, wyd. Rebis 2006, str. 63
 
  "Egzystujesz w jakimś nierealnym świecie zawieszonym między dwoma strukturami: sammoekspresją i samozagładą. Jesteś silny, lecz w twojej sile dostrzegam jakąś skazę i jeśli nad tym nie zapanujesz, ta skaza weźmie górę nad siłą i poniesiesz klęskę. A jaka to skaza? Przesadne reakcje emocjonalne, całkiem niewspółmierne do sytuacji."

  "Inteligencji nie można pani odmówić, jest pani wyjątkowo inteligentna. Jednak w pani przypadku rozum... rozum jest u pani jak ten najzdolniejszy uczeń w klasie, który zna wszystkie odpowiedzi, jednak nie może nic powiedzieć, bo jest zagłuszany przez zgraję idiotów."

Link 24.02.2008 :: 18:51 stains (5)


  Od niespełna dwóch miesięcy nieustannie szukam zagłuszaczy, czegoś, co sprawi, że nie będę nic czuła i wyłączy myślenie. Próbuję z chemią, z dziwnymi zajęciami, z normalnymi zajęciami, z różnym towarzystwem i różnymi miejscami.
  Jakiś czas temu wspominałam o tym, że nie mogę słuchać muzyki, bo wszystko z czymś mi się kojarzy albo wywołuje jakieś emocje, z którymi nie umiem sobie dać rady. Teraz słucham M.I.A.. Tylko przy jej piosenkach nie myślę o niczym. Nie czuję nic. Jak to wytłumaczył K - "bo to jest czysta energia". I nieporównywalnie tańsza niż inne wykorzystywane przeze mnie ostatnio źródła.
  Problem polega na tym, że okazuje się, iż emocje stanowiły dla mnie jedyną zauważalną różnicę między wszystkimi kolejnymi dniami. W nowych miejscach, wśród rzadko widywanych i zupełnie nowych ludzi, żyję w nieustannym deja vu, a przeszłość jest lemurem, który wytrzeszcza na mnie oczy jak tylko środki zejdą, więc wolę z niego nie wychodzić.

  PS: gratis, którego nie mogłam sobie darować:

Link 28.02.2008 :: 09:12 stains (6)

 Wiktor Pielewin "Empire V", tłum. Ewa Rojewska-Olejarczuk, wyd. WAB 2008, str. 201

 "- Umysł ludzki podlega dziś trzem podstawowym wpływom. Są to glamour, dyskurs i tak zwane newsy. Kiedy człowiek jest przez długi czas karmiony ekspertyzą, reklamą i wydarzeniami dnia, rodzi się w nim pragnienie, by samemu pobyć brandem, ekspertem i newsem. I po to właśnie istnieją kibelki dla ducha, czyli blogi. Prowadzenie blogu to odruch obronny okaleczonej psychiki, która bez końca rzyga glamourem i dyskursem."

  "Kiedy zdawałem na studia wyglądało na to, że "młoda inteligencja" będzie miała dużo do powiedzenia, że ktoś będzie chciał jej słuchać. Okazało się jednak, że wszyscy wybrali nachalną konsumpcję. Teraz – jak to nazwała Masłowska – rzygają, ile wlezie. CKOD to taki "plastikowy rzyg"." Wandachowicz


00:23

Link 02.03.2008 :: 18:27 stains (5)

Link 04.03.2008 :: 19:25 stains (1)

PLAN
Montag Abend
Dienstag Abend
Mittwoch Abend
Donnerstag Abend

poza tym:
http://www.azw.at/
http://www.designforum.at/
http://www.m-ars.at/m/d/startpage
http://www.haus-wittgenstein.at/
http://gasometer.org/en/
http://www.buechereien.wien.at/
http://www.kabelwerk.at/
http://www.dasmoebel.at/
...i inne



no i zobaczymy

Link 05.03.2008 :: 05:31 stains (0)

 Truman Capote "Z zimną krwią", tłum. Filip Rudolf, wyd. Rebis 2006, str. 188
 
  "Na okładce drugiego notatnika widniał napis, z którego był bardzo dumny i którego litery - pełne miękkich, kobiecych zawijasów - głosiły, że w środku kryje się »Osobisty dziennik Perry'ego Edwarda Smitha« - co było dość niedokładnym opisem, gdyż wcale nie był to dziennik, lecz - co najwyżej - coś w rodzaju antologii, zawierającej różne dziwne fakty (...), wiersze i cytaty z literatury (...), oraz dosłowne cytaty z gazet i książek bądź też ich parafrazy."

  o.

Link 05.03.2008 :: 16:36 stains (13)

  W ramach kryzysu kupiłam sobie aparat fotograficzny. W końcu głupio byłoby nie skorzystać z tak sprawdzonego sposobu na poprawienie sobie samooceny jak robienie chujowych zdjęć i wmawianie sobie i innym, że są zajebiste, że ma się zainteresowania etc. No i jak zdarzy mi się zrobić coś ciekawego, to przynajmniej będę mogła to udokumentować i chwalić się.
  Tonący i tak dalej.

Link 08.03.2008 :: 09:29 stains (3)

  Zarówno moje drzewo genealogiczne jak i to, ile rzeczy się we mnie gotuje i jak często wychodzi mi żyła na pewne rzeczy, sprawiają, że zastanawiam się czasem, czy się nie zająć w jakiś sposób polityką, lub przynajmniej jakąś aktywnością społeczną.
  Zawsze dochodzę do takiego samego wniosku - jeśli coś kiedyś by mnie do tego skłoniło, powołana przeze mnie organizacja miała by na początek jeden podstawowy cel - usunąć religię ze szkół. Jeżeli miałabym kiedyś urządzić demonstrację, to przeciw religii w szkołach. Jeżeli miałabym kiedyś nagabywać ludzi z petycją, to przeciw religii w szkołach.
  Dlaczego? Bo to pierwszy krok ku odsunięciu KK od władzy. Tak długo jak robią wodę z mózgu naszym młodym i sterują całą ich edukacją, tak długo będą mieli absolutną władzę.
  Jezu, ale pompatycznie...

PS: kochana, wiem, że tego nigdy nie przeczytasz, ale... z okazji urodzin (trzydzieste, czyli wszystko rychło w czas), życzę Ci wszystkiego tego, co dostałam od Ciebie.

Link 08.03.2008 :: 12:52 stains (3)


      Olgo, Ewo, FYI, a-must-have.

Link 09.03.2008 :: 09:11 stains (0)

 Truman Capote "Z zimną krwią", tłum. Filip Rudolf, wyd. Rebis 2006, str. 255
 
  "Jako dziecko często myślał o targnięciu się na swoje życie, lecz były to jedynie wypływające z emocji marzenia, a samobójstwo miało stanowić zemstę na ojcu, matce i innych wrogich mu osobach."

  Poruszałam już ten temat w tej notce, ale wtedy bez wyjaśnienia.
      To niemalże cud, że nie zabiłam się jako dziecko. Perspektywa samobójstwa odkąd pamiętam pociągała mnie nieopisanie. Jednak byłam zawsze zbyt skupiona na sobie by rozpatrywać to jako zemstę na kimkolwiek.
      Żyłam w przeświadczeniu, że samobójstwo to swego typu reset. Że zacznę życie jeszcze raz, w innej wersji, a jeśli i ona mi się nie spodoba, będę po prostu zabijać się aż do skutku.
      Chociaż jestem przekonana, że moja depresja to choroba wrodzona i mam ją od zawsze, brak mi tego dziecięcego optymizmu w patrzeniu na sprawy, które dorosłych przepełniają najgłębszym lękiem. "Tak to świadomość czyni nas tchórzami".

Link 09.03.2008 :: 21:16 stains (0)

    W zbiegach okoliczności zawsze jest coś interesującego, coś, co pcha nas do rozbierania ich na części pierwsze i śledzenia składającego się na nie łańcucha przyczynowo skutkowego.
    Zakochałam się ostatnio w serialu "Pushing Daisies" (do obejrzenia w Canal+ film). Jest tak pełen ciepła i magii, których każdemu chyba czasem brakuje, że po prostu nie mogę mu się oprzeć. Niestety pierwszy sezon był bardzo krótki i, jak zawsze, zamiast cieszyć się nim długo, rozłożyć przyjemność na jakiś czas, pochłonęłam go w dwa dni. Swoją drogą, zastanawiam się jak to jest, że seriale w jakiś sposób mówiące o stykaniu się z trupami (jak Six Feet Under na przykład) są zawsze w pewien specyficzny sposób wyjątkowe.
    Wracając do zbiegów okoliczności... Główną rolę w Pushing Daisies gra Lee Pace (zdjęcie obok). Pewnie przez graną przez niego postać, bo jest zupełnie nie w moim typie (cicho, wiem), zupełnie mnie zauroczył, co skłoniło mnie do sprawdzenia jego dotychczasowych dokonań etc.
    Jak widać na tym blogu, od jakiegoś czasu walczę z "Z zimną krwią" Capote (zmniejszona częstotliwość podróży kolejką i metrem niestety wydłuża czas przeprawy). W piątek obejrzałam z rodzicami genialny wg mnie film "Capote" i opowiadałam im o tym, że mniej więcej w tym samym czasie (o ile się nie mylę, hm) nakręcono drugi film, praktycznie o tym samym, który jednak zniknął w cieniu oskarowej roli Philipa Seymoura Hoffmana.
    Tym drugim filmem było "Infamous", w którym rolę Dicka Hickocka zagrał Lee Pace, o czym dowiedziałam się dziś. (Ciekawe, swoją drogą, czy gdybym to ten film obejrzała najpierw, ten chłopak spodobałby mi się tak samo).

Link 10.03.2008 :: 06:04 stains (4)

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5004980.html
Jezu, jak się cieszę : )

Link 22.03.2008 :: 00:02 stains (0)


i jak ich nie kochać?
Wenn die Gedanken kommen, dann geh’n sie nicht, geh’n sie nicht
sie ham mich fest im Griff und lähmen mich, lähmen mich
ich kann nicht anders, denn ich quäle mich, quäle mich
ich muss es wieder tun und schäme mich, schäme mich


wspominałam coś o moim typie wcześniej... Doktor Renz, biała koszula... mmm...

Link 12.04.2008 :: 11:13 stains (1)

  Wreszcie mam czas usiąść i spisać cokolwiek z rzeczy, które pozaznaczałam od ostatniego razu. Ok, może nie do końca mam czas - siedzę z mokrą głową, za kwadrans powinnam być w samochodzie.
  W drodze do Wiednia przeczytałam "Dziennik złodzieja" i byłam święcie przekonana, że cała książka jest pokreślona ołówkiem, że jeden zaznaczony cytat zachodzi na drugi, bo tak właśnie pamiętam czytanie tej książki - jako permanentne przekonanie, że TAK TO WIDZĘ i CHCĘ TO ZDANIE.
  Tym czasem znalazłam tylko dwa zaznaczenia, w dodatku, te półtora miesiąca później, które nie wiem kiedy minęło, już nieaktualne.


 Jean Genet "Dziennik złodzieja", tłum. Piotr Kamiński, wyd. Zielona Sowa 2004, str. 96
 
  Gdyby do swojej władzy nade mną dorzucił jeszcze nieco szalonych nadziei, zrobiłby ze mnie niewolnika. Czułem, jak porywa mnie nagle jakiś zawrotny, smutny i przepastny żywioł. Cóż mogłem znaleźć dla siebie w huraganach Stilitana? Powiedziałem mu to:
  - Wiesz, że zawsze leciałem na ciebie i że jeszcze teraz chciałbym się z tobą kochać.
  Patrząc w inną stronę odpowiedział z uśmiechem:
  - Zobaczymy.
  Milczał przez chwilę, po czym dodał:
  - A co lubisz robić?
  - Z tobą wszystko.
  - Zobaczymy.
  Ani drgnął. Nie zrobił najmniejszego ruchu w moją stronę, gdy wszystko we mnie pragnęło utonąć w nim, kiedy chciałem nadać memu ciału elastyczność wikliny, by go sobą opleść, kiedy pragnąłem pochylić się nad nim, owinąć go sobą jak wiotką zasłoną."

  Przez rok trwałam w tym stanie, lub krok dalej. A teraz nie ma nic, tylko ta dziwna pustka, która chyba po raz pierwszy nie razi potrzebą wypełnienia.

Link 13.04.2008 :: 12:36 stains (0)

  i drugi fragment...


 Jean Genet "Dziennik złodzieja", tłum. Piotr Kamiński, wyd. Zielona Sowa 2004, str. 147
 
   "Cierpiałem, ponieważ kochając go, pragnąłem dawać mu dowody miłości, wymyślając najzręczniejsze pieszczoty."

  Dłuższą chwilę zajęło mi przypomnienie sobie dlaczego zaznaczyłam ten właśnie fragment, skoro, jak zauważyłam już wczoraj, nie zaznaczyłam tak wielu innych. No i już wiem. Gdzieś wśród pierwszych dni w tegorocznym kalendarzu znajduje się lista. Lista rzeczy, których nie zrobiłam, a chciałabym. Rzeczy dla mnie, rzeczy dla niego, rzeczy dla nas obojga, rzeczy, o których długo nie moglibyśmy oboje zapomnieć.
  A jednak zapomniałam. Zapomniałam, że była lista, zapomniałam co na niej było, zapomniałam co czułam, gdy ją tworzyłam. I z jednej strony wiem, że z nikim innym bym jej nie zrealizowała, ale z drugiej nie wiem, czy chcę ją realizować z nim.

Link 14.04.2008 :: 22:30 stains (2)

 Władimir Sorokin "Dzień oprycznika", tłum. Agnieszka Lubomira Piotrowska, wyd. WAB 2008, str. 135-136
 
   "Azali ciekawe, cóż to dziś pali jasnowidząca? Zeszłym razem paliła poezyję."

  (w kominku) dla Olgi ; )

Link 19.04.2008 :: 22:19 stains (3)

 JonFen Safran Foer "Wszystko jest iluminacją", tłum. Michał Kołbukowski (czapki z głów), wyd. WAB 2003, str. 209-210
 
   "Kiedy nie wpadał w swoj "humor", był najtroskliwszym z mężów. Humory nie były nim samym, lecz drugim Kołkerem, zrodzonym z metalowych zębów tkwiących w mózgu. A ona go kochała i miała dzięki temu po co żyć.
    Kurwo gadzino suko! - wył drugi Kołker, wygrażając pięściami, po czym Kołker właściwy brał ją w ramiona, jak tamtej nocy, kiedy się po raz pierwszy spotkali.
    Plugawa wodna poczwaro! (i grzbietem dłoni walił na odlew w policzek). A potem czule ją prowadził albo dawał się zaprowadzić do sypialni."

  wolałam Cię, kiedy piłeś. wtedy przynajmniej wszystko mogłam wytłumaczyć alkoholem. teraz nie mogę udawać, że nie wiem, że mnie po prostu nienawidzisz.

kategorie

tematycznie(20)
monotematycznie(17)
autotematycznie(15)
bezcytatowo(11)
monotematycznie II(5)

ścinki

Wyślij wiadomość

[w obrazkach]
zdrada ideałów
ze koz
hail Hessia
dzi!
zazdrość

[cut it]
ju, vip
więcej Hessii
antyantyintelektualistka
dźwięki
mehr pop
ze radio
książkozbokulstwo
ze best
archiwum badań

[popstars]
Виктор Пелевин
Владимир Сорокин
Борис Акунин
Michel Houellebecq
dr of journalism goddamnit
JonFen!
choke
Wu Ming
Luther Blissett
Phillip K. Dick
unösterreicher
cyberfather

archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
12
11
10
09
08
07
06
05
04
03
02
01
2007
2006